Poniedziałkowe prace zdalne – grupa Kotki

 

Witam serdecznie w poniedziałkowy poranek. Grupa KOTKI pozostaje w kręgu zainteresowań kosmosem. Oto propozycje na realizację tematu:

Poniedziałek: Słońce, planety i księżyce, co to za niesamowity układ?

Cele
Dziecko:
– buduje dłuższe wypowiedzi na wybrany temat
– zna podstawowe wiadomości na temat kosmosu
– potrafi odczytać nazwy planet
– tworzy według wzoru schemat Układu Słonecznego
– potrafi nazywać własne emocje
– doskonali sprawność manualną
��Mleczna droga – ćwiczenia oddechowe. Rodzic rozkłada na podłodze sznurek w kształcie dużego okręgu. Na sznurku oznacza dwa miejsca w równych odległościach od siebie. Dziecko i rodzic mają piłeczkę pingpongową lub styropianową (lub wykonaną z papieru). Ich zadaniem jest przesunięcie piłki podmuchem po torze wyznaczonym przez sznurek. Kończą zadanie, gdy piłka dotrze do przeciwległego punktu.
Co to jest kosmos?

Przydatne informacje:

Kosmos – to wszystkie gwiazdy, Słońce, planety, galaktyki i wszystko, co jest pomiędzy nimi. Prawdo-podobnie powstał z wielkiego wybuchu i nikt nie wie, jaki jest wielki. W kosmosie są miliardy galaktyk. A w każdej z nich – miliardy gwiazd. Nasza planeta Ziemia należy do galaktyki, która nazywa się Mleczna Droga. Ziemia jest okrągła i krąży wokół Słońca razem z innymi planetami. Ich nazwy to: Merkury, Wenus, Mars, Jowisz, Saturn, Uran, Neptun. Jest jeszcze Pluton – planeta karłowata. Wenus jest najjaśniejszą planetą, największą jest Jowisz, Saturn ma pierścienie, a na Ziemi rozwinęło się życie. Światło potrzebne do życia daje nam Słońce. Ponieważ Ziemia cały czas krąży wokół własnej osi, czyli obraca się, przez jakiś czas światło do nas dociera, i wtedy mamy dzień, a przez jakiś czas nie dociera (bo oświetla w tym czasie inną stronę Ziemi) i wówczas nastaje noc. A gdy mamy noc, to panuje ciemność i nic nie widać, dopóki zza chmur nie wyjdzie Księżyc, naturalny satelita Ziemi, który krąży wokół niej dzięki sile grawitacji. ��

Dzień i noc – zabawa dydaktyczna, rozszerzenie wiadomości na temat dnia i nocy w oparciu o opowiadanie W. Widłaka pt. „Światło”.

„Światło”

Było ciemno. Zupełnie ciemno. A może nawet jeszcze bardziej. Tak przynajmniej wydawało się kaczce Katastrofie. A przecież wszystko zapowiadało się miło.

Wzięli plecaki, zapas jedzenia, śpiwory i namiot i wyruszyli na wyprawę.

Teraz plecaki leżały od strony głowy, a zapas jedzenia był nieco mniejszy (bo wcześniej zrobili ognisko, a wiadomo, że przy ognisku trzeba coś przegryźć). Katastrofa siedziała zawinięta w śpiwór i wyglądała przez małe okienko w namiocie. Okazało się zresztą, że w namiocie wszystko było małe. To akurat nie było najgorsze, bo dzięki temu mogła przytulać się jednocześnie do psa Pypcia i do Pana Kuleczki – bez żadnego proszenia, tylko tak jakby trochę przypadkiem. Najgorsza była ciemność. Katastrofa przykładała do malutkiego okienka raz jedno oko, raz drugie, a od czasu do czasu oba oczy naraz. Nic nie pomagało. Widziała tylko ciemność!

– W domu to się nigdy nie zdarza… – wyszeptała do siebie.

Bo rzeczywiście w domu, nawet jeśli się nocą zgasiło światło – na przykład już po wieczornych przytulaniach, a przed zaśnięciem – przez jakiś czas było zupełnie ciemno, a potem dawało się coś zobaczyć. Niewyraźnie, ale zawsze – szafkę, półkę, okno, Pypcia. A tu nic! Wiadomo, że szafki i półki nie było, ale Katastrofa nie widziała nawet Pypcia, który przecież leżał tuż przy niej.

– A może to nie jest Pypeć? – przeraziła się nagle. Bo skąd wiadomo, co jest czym i kto jest kim, jeśli jest tak ciemno, że tego kogoś ani tego czegoś zupełnie, ale to zupełnie nie widać?
– Pypeć, to ty? – zapytała i na wszelki wypadek pociągnęła za coś, co wyglądało na ucho Pypcia. Coś, co było dalszą częścią ucha Pypcia, usiadło i powiedziało:

– Nie urywaj mi uszu, bo nie będę słyszał, co do mnie mówisz.

Po czym położyło się znów i przewróciło na drugi bok. To mógł być tylko Pypeć! Katastrofie zrobiło się

lżej na sercu, gdy wtedy właśnie całkiem niedaleko rozległo się donośne:
– Uhuuu, uhuuu!

A potem jeszcze coś zaszumiało!

– Ach! – zawołała Katastrofa, i wybiegłaby z namiotu, ale czyjeś ręce mocno ją przytuliły, a znajomy głos powiedział:

– Wszystko dobrze, Katastrofciu, nic się nie bój.

To tylko sowa.

To mówił Pan Kuleczka!

– Uff! – westchnęła Katastrofa. – Jak dobrze, że się pan obudził! Ale skąd pan może wiedzieć, że to sowa, jeśli nic nie widać?
Pan Kuleczka wysunął się z Katastrofą z namiotu w ciemność, wstał i powiedział:

– Bo właśnie sowy tak hukają. A poza tym na pewno wiatr przegoni chmury i zaraz sami zobaczymy…
Katastrofa nie zdążyła zaprotestować, że to niemożliwe, bo ciemność jest zupełna, a może nawet jeszcze większa, gdy zaczęło się rozjaśniać. Pojawił się Pan

Kuleczka, namiot, polana, drzewa, a na jednym

z nich – rzeczywiście! – sowa, która zawołała jeszcze raz „Huuuu, huuuu”, i odleciała.
Pan Kuleczka uniósł palec w niebo:

– Widzisz? Wyszedł księżyc.

Katastrofa spojrzała na srebrnobiały rogalik i wyburczała:

– No dobrze, że wyszedł, ale nie rozumiem, po co w ogóle są ciemności.
Pan Kuleczka pomyślał chwilę, uśmiechnął się i powiedział:
– Może po to, żeby było wiadomo, skąd przychodzi światło?
Źródło: W. Widłak, „Światło” [w:] „Pan Kuleczka, światło”, Media Rodzina, Poznań 2016, s. 22–24

��Świetliste zygzaki – zabawa relaksacyjna wzmacniająca mięśnie gałek ocznych.

Rodzic gasi światło i zasłania okna. Wszyscy kładą się na plecach. Rodzic rysuje na suficie zygzaki (w tym kręgi i leniwe ósemki) za pomocą światła latarki. Dziecko wodzi wzrokiem za światłem. Panuje relaksująca cisza.
Środki dydaktyczne: latarka

��Układ Słoneczny – zabawa konstrukcyjna,
układanie schematu Układu Słonecznego, wykonanie zadań według załączonego schematu. Planety należy wyciąć i ułożyć zgodnie z załączona planszą.

Utrwalenie litery „S”, „s”.

https://www.facebook.com/smerfolandia/videos/292405021724583/

https://www.facebook.com/smerfolandia/videos/207044933865360/

{gallery}20192020/koty/pracazdalna/2{/gallery}